96 OGÓLNOPOLSKA PIELGRZYMKA SŁUŻBY ZDROWIA NA JASNĄ GÓRĘ 23-24 MAJA 2020 R - DODATKOWE INFORMACJE

 

W związku z obecnie panującą pandemią koronawirusa nie mogą odbywać się wydarzenia o charakterze masowym.
Nie chcemy jednak przerywać wieloletniej tradycji pielgrzymowania Służby Zdrowia na Jasną Górę.
W tym roku 96. Ogólnopolska Pielgrzymka Służby Zdrowia będzie miała zasadniczo charakter duchowy.
Na Jasnej Górze będzie obecna nieliczna grupa przedstawicieli Służby Zdrowia.

Apel Jasnogórski 23 maja (sobota) o godz. 21.00 będzie transmitowany on-line na portalu Jasnej Góry.
Msza Święta z Kaplicy Cudownego Obrazu 24 maja (niedziela) o godz. 11.00 będzie transmitowana przez program I TVP.

Do tego duchowego uczestnictwa wszystkich serdecznie zapraszamy.

Krajowe Duszpasterstwo Służby Zdrowia

MODLITWA WIERNYCH

96. PIELGRZYMKA PRACOWNIKÓW SŁUŻBY ZDROWIA
Jasna Góra, 24 maja 2020 roku

 Zgromadzeni na Eucharystii
w Domu Jasnogórskiej Pani, naszej Matki i Królowej, skierujmy
do Boga wspólne modlitwy naszych serc:

Panie Winnicy i żniwa, miej w opiece Kościół św. w Polsce, ożywiaj go swoim Duchem, potężną prawicą prowadź w wierności Krzyżowi i Ewangelii, a Jego Pasterzom, daj łaskę odważnego odczytywania testamentu św. Jana Pawła II i Sługi Bożego Kardynała Wyszyńskiego. Ciebie prosimy…

Miłośniku Życia, spraw, aby rządzący naszą Ojczyzną, stali na straży życia, w pokoju i jedności ustanawiali prawa chroniące człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci oraz troszczyli się o wszystkich, którzy na skutek epidemii znaleźli się w trudnej sytuacji życiowej. Ciebie prosimy…

Miłosierny Ojcze, wspomóż swoją łaską chorych i cierpiących, aby nie tracili ufności i nadziei, ale nieustannie odkrywali, że z łaską miłosierdzia jesteś obok nich oraz posyłasz im dobrych i gorliwych Pracowników Służby Zdrowia. Ciebie prosimy…

Nauczycielu i wzorze miłosierdzia, błogosław wytężonej posłudze wszystkich Pracowników Służby Zdrowia, kapelanów i duszpasterzy, aby umocnieni Twoją łaską spieszyli z pomocą najbardziej potrzebującym, a za swój trud i poświęcenie otrzymali nagrodę od Zbawiciela. Ciebie prosimy…

Życie i zmartwychwstanie nasze, przebacz grzechy i przewinienia oraz daj łaskę nieba zmarłym Pracownikom Służby Zdrowia, a zwłaszcza tym, którzy w ostatnich miesiącach służyli chorym i sami stali się ofiarą epidemii. Ciebie prosimy…

Wiekuisty Pasterzu, ogarnij swoją miłością nas, zgromadzonych na Eucharystii i spraw, abyśmy pośród codziennych obowiązków i zabiegania mieli oczy utkwione w niebie oraz wiernie wypełniali Ewangelię Twojej czułej miłości. Ciebie prosimy…

Wszechmogący i miłosierny Ojcze, racz wysłuchać naszych modlitw
i udziel nam potrzebnych darów, o które prosimy,
ufając orędownictwu Maryi, Królowej nieba i ziemi.
Przez Chrystusa, Pana naszego.  Amen.

 

DROGA KRZYŻOWA

- Kiedy zatem, jeśli nie teraz? -
                                *
WSTĘP
„… skoro wspólnie z Nim cierpimy
to po to,
by też wspólnie mieć udział w chwale.
Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych
nie można stawiać na równi z chwałą,
która ma się w nas objawić.” (Rz 8, 17b)
                               *
STACJA I
JEZUS NA ŚMIERĆ SKAZANY
Kiedy wyznajemy wiarę, że Syn Boży stał się człowiekiem, dodajemy z precyzją, że to On dla nas ludzi i dla naszego zbawienia przyjął ciało z Maryi Dziewicy. Stwórca człowieka zapragnął stać się jednym z nas i być na wieki wszystkim dla wszystkich. Tego ognistego pragnienia nie wygasił grzech ludzi, popełniony z inspiracji złego. Jak teraz Bóg stanie się człowiekiem, skoro człowiek wpadł w objęcia demonów? Bóg śmierci nie uczynił – przyszła przez zawiść diabła. Diabelski projekt pokrzyżował Boże plany, a nie tylko je przekreślił. Wtedy to, Człowiekolubny postanowił zbawić nas od złego, by dokończyć dzieła. Niebo i piekło czekały z napięciem: czy Odwieczny zjednoczy się z grzesznikiem, przyjmując śmiertelne ciało? Bo przecież śmiertelny grzech – skazuje na śmierć i niechybnie ją sprowadza. Grzech Adama i Ewy skazał Jezusa na śmierć. A te drobne grzechy – mniejsze, niż kolce cierniowej korony? Te, jakby niewinnie roztargnione i figlarne, niczym ołowiane kulki i haczyki rzymskich biczów – czy nie wołają raz głośniej, raz ciszej: ukrzyżuj Go!
                               *
STACJA II
JEZUS BIERZE KRZYŻ NA SWOJE RAMIONA
Kiedy Pan zachęca nas, byśmy brali swój krzyż na własne ramiona, dodaje z precyzją, by robić to każdego dnia – jak On. Od pierwszej chwili w niepokalanym łonie Matki, aż po ostatni oddech na Golgocie – brał swój krzyż prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka. Ukrył się w ciele, jako krewny wszystkich grzeszników ziemi – ciało boli Go, a Pan płacze, poci się, drży, i męczy… Bywa głodny, spragniony… i przysypia. Stał się do nas podobnym we wszystkim, oprócz grzechu. On, który grzechu nie popełnił – wziął wszystkie nasze grzechy na siebie. Człowiek jest Jego krzyżem i uczynił Jezusa Grzechem bez grzechu. Grzech kusił Nazarejczyka, wystawiał na próbę, wyciskał łzy, pot i wykrwawiał… Grzech szydził z Niego, drwił i pouczał Go. Proponował Mu wygodną drogę hipokryzji i namawiał do kompromisu – by razem osiągnęli wieczny sukces na oczach upadłego świata. O jak poniżające było to codzienne uniżenie Sługi – już od pierwszych chwil, gdy szeptali ciężarnej Matce do ucha, że urodzi Dziecko z nierządu.
                               *
STACJA III
JEZUS PIERWSZY RAZ UPADA POD KRZYŻEM
Kiedy Słowo Boże przybliża nam człowieczeństwo Jezusa, oznajmia z precyzją, że ludzie nadadzą mu imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami. Pan jest człowiekiem z rodowodem – zarówno ze strony Matki, jak i prawnego Opiekuna. Wśród Jego grzesznych przodków są mordercy, oszuści, cudzołożnicy, prostytutki, złodzieje, kłamcy… Krewni, sąsiedzi i znajomi nie widzą w Nim nic nadzwyczajnego – chociaż bywa, że bardzo chcą, bo to im przecież się należy darmowy spektakl cudów i usług dla ludności. Wielu bystrookich niecierpliwie czeka, żeby Mistrz chociaż raz się potknął i pomylił By się zapędził w codziennym pośpiechu i zmęczeniu. A najlepiej, żeby choć raz z hukiem upadł, raz a dobrze. I oto wreszcie upadł – pierwszy raz, posłuszny ludzkim wyrokom. Wszystko zgodnie z planem: krzyż jest ciężki, On słaby a droga wąska i stroma. Upada i pozwala się podnieść tym, którzy najpierw pomogą, a potem popchną i popędzą. Pomogą, bo jest źle, ale przecież powinno być jeszcze gorzej. Tylko źle, to za mało. Zło w człowieku jest nienasycone.
                               *
STACJA IV
JEZUS SPOTYKA SWĄ NAJŚWIĘTSZĄ MATKĘ
Kiedy Ewangeliści opisują drogę Jezusa ku Jerozolimie – dodają z precyzją, że wyprzedzał uczniów i bardzo się spieszył.  Nie mogli dotrzymać Mu kroku – a przecież codzienny krzyż Pana stawał się z dnia na dzień coraz cięższy. Szedł tak, jak nauczyła Go Matka – zawsze gotowa, by iść wytrwale i spieszyć z pomocą. Szedł drogą do Świętego Miasta, śladem wydeptanym latami przez swoich Rodziców. Tu oddalił się od nich na trzy dni, a potem odnalazł – jeszcze bardziej posłuszny przez to, co wycierpiał, bo przecież najbardziej boli ból tych, których się kocha – nie własny. Matka jest tuż obok, a nawet wyprzedza Go, by tym razem Jej się nie zgubił. Każde ludzkie życie zmierza niechybnie ku śmierci, ale Ona od śmierci ukochanego Józefa wie już z całą pewnością, że Jej Syn – choć śmiertelny – nie boi śmierci. Zapamiętała też, że powinien być w tym, co należy do Jego Ojca – a teraz przecież i Józef jest już po drugiej stronie życia. Ciągle ma więc przed oczyma te słoneczne łzy, jak stał przy konającym Cieśli, któremu Bóg podarował swego Syna. Teraz, gdy droga już się kończy, a Syn znów płacze – chce raz jeszcze popatrzeć w Jego oczy. One, chociaż widzą wszystko – płoną miłością mimo wszystko.
                              *
STACJA V
PRZYMUSZONY SZYMON Z CYRENY, POMAGA NIEŚĆ KRZYŻ JEZUSA
Kiedy poznajemy personalia tak ważnego pomocnika, Słowo Boże precyzuje, że to ojciec Aleksandra i Rufusa. Z czasem wyrosną z nich wierni i znani naśladowcy Zmartwychwstałego. Tak oto Bóg natychmiast spełnia prośbę swego Ludu, który przed chwilą jeszcze wydzierał się wniebogłosy: krew Jego na nas i na naszych synów. Szymon wraca z pracy. Jest zmęczony. Wraca sam. Z trudu jego rąk żyje cała rodzina. Na koniec pierwszej części dnia pobrudził sobie ręce krwią Pana. Dotknął dzieła Tego, który nie raz prosił swych słuchaczy, by wierzyli przynajmniej ze względu na same dzieła. Teraz Pan wymownie milczy, a Dzieło jakby samo prosi o współudział. Oprawcy są wyraźnie zaniepokojeni, że skazaniec nie umrze zgodnie z planem. Ale plany Boga są inne i oto dowiadujemy się, że Jezus zawsze będzie blisko nas, a najbardziej przybliży się do nas cierpieniu. Niczym w zwierciadle mogą w Nim zobaczyć siebie chromi, niewidomi i wszyscy ci, co się źle mają. Znają tę moc cierpienia także ci, co dotykają bólu innych. Niczym Szymon poznają, że tylko krzyż potrafi przymuszać do wejścia. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode mnie – prosisz, a ja błagam: przymuś mnie Panie, choćby przez rzymskich żołdaków, strach czy ból. Przymuszaj mnie codziennie, gdy zmęczony wracam z pola, a ja Ci pomogę.
                              *
STACJA VI
ŚWIĘTA WERONIKA OCIERA NAJŚWIĘTSZE OBLICZE JEZUSA
Kiedy wyobraźnia wydobywa tę scenę, zapisaną w pamięci modlącego się Kościoła, serce przywołuje z precyzją uczucia i odwagę kobiety, która pragnie oglądać Pana twarz w twarz. Wiemy, że Jezus zawsze chętnie ulega takim pragnieniom. Wie on dobrze, co kryje się w człowieku i nie potrzebuje o nikim żadnego świadectwa. Ten sam, który powstrzymał grad kamieni nad skruszoną nierządnicą – toruje teraz Weronice drogę. Kaci zaś, znieruchomieli i nic nie mówią. Moc wychodzi z Niego, jak wówczas – gdy cierpiąca na krwotok szukała miękkiego frędzelka u skraju płaszcza Dobrego Lekarza. Teraz Weronika ma moc, by ustał krwotok i na chwilę – ostatni raz – zajaśniało Słońce, bo właśnie zachodzi. Skąd przybywasz tajemnicza Weroniko, która nas wzruszasz i zawstydzasz? Twoje imię oznacza Prawdziwy Obraz i Wierne Podobieństwo. Czy to Ty jesteś Jego małym Kościołem, który zawsze ociera łzy Baranka? Naucz mnie wybierać tę najlepszą cząstkę – z nadzieją, że nie będę jej nigdy pozbawiony.
                             *
STACJA VII
JEZUS DRUGI RAZ UPADA POD KRZYŻEM
Kiedy upadamy częściej, niż raz po raz – zawsze nas dosięga, niczym oścień, Twój drugi upadek. Precyzyjnie trafia on w ludzką pychę, która chętnie szuka innych winowajców. Upadasz Panie mimo pomocy Szymona, chociaż jest on na wyciągnięcie ręki i nie próżnuje. A jednak leżysz jak długi. Oto Pan runął pomimo ludzkich starań, a Jego upadek jest wielki, jak przyzwyczajenia i nałogi, jak grzechy Sodomy i Gomory, winy Egiptu, Babilonu i Rzymu, porywczość Kaina czy opieszałość rodaków Noego. Ile wież runie jeszcze, jak w Siloe? Znanych, solidnych i strzelistych... Ilu władców, jak Piłat, zmiesza krew wyznawców z ich ofiarami? Wierzących, gorliwych, pobożnych… Niech Twój Duch jak najszybciej nas przekona, że jesteśmy prawdziwymi grzesznikami. Złoczyńcami z urodzenia, a nie przez przypadek. Nie rodzimy się dobrzy, a los nam gotuje czasy straszne i próby ogniste. Nasze dni, to dni cierpienia i ciemności, ciągłej walki na śmierć i życie. Gdyby Pan nie skrócił tych dni, nikt by nie wytrwał. Zmiłuj się Jezu nad Twoimi grzesznikami i nigdy o nas nie zapomnij – Ty, co nie możesz zaprzeć się samego Siebie.
                             *
STACJA VIII
JEZUS POCIESZA PŁACZĄCE NAD NIM KOBIETY JEROZOLIMSKIE
Kiedy Jezus głosi Dobrą Nowinę, Ewangelie precyzują, że jej adresatami są ubodzy i ci, którzy się źle mają. Pan wyjaśnia, że wraz z Nim nadszedł czas, by solić ziemię – łzami i potem – aż po krew niewinną, która zawsze przywołuje Boga. Jezus często płakał. Od dni betlejemskiej stajni świat słyszał Jego płacz, i słyszało też Niebo. Płakał nad ukochanym Świętym Miastem. Łkał nad grobem przyjaciela Łazarza. Pocił się przy tym obficie podczas ziemskiego trudu: w warsztacie Józefa i na pustyni, w dni wędrówek i górskiej wspinaczki – aż po krwawy pot Getsemani. Słone ślady Jezusa sprawiły, że ziemia odzyskała swój smak. Stała się przedsionkiem nieba – ból i trud przestały być znakiem ostatecznego przekleństwa. Jezus prześwietlił ich mrok. Światłość świata sprosta każdej ciemności i ciemność Jej nie ogarnie. Tym ogniem chętnie i nas posoli – byśmy byli solą ziemi i światłem świata. Strasznie wygląda Pan idący na śmierć i trzeba nad Nim płakać życiodajnie, by śmierci było wokół coraz mniej, a łask dla śmiertelników – coraz więcej. Łzy i pot, to zawsze dobry deszcz, jeśli przywoływany losem Zbawiciela. Ale On chce by spadł zaraz i na inne pola.
                             *
STACJA IX
JEZUS TRZECI RAZ UPADA POD KRZYŻEM
Kiedy doświadczenie lokuje nas w sytuacjach ostatecznych, trzeci upadek Pana przypomina z precyzją atmosferę nieodwołalnych wyroków: z Niego już nic nie będzie i to już koniec; nigdy się nie podniesie bo z tego się nie wychodzi… Tako oto gasną światła ludzkich nadziei i zaczynamy spodziewać się najgorszego, bo stan jest beznadziejny. Leżysz Panie jak zdrada i żądza. Jak sterta myśli samobójczych i smutek istnienia. Twoją bezsilność przydeptali uważni i pamiętliwi, którzy to zawsze lubią wiedzieć i wiedzieć więcej, by podle gromadzić fakty, przeciwko którym nie ma argumentów. Leżysz jak ci, których trzeba karmić, myć i przewijać. Ubezwłasnowolniony, zależny i poddany. Źle się kojarzysz i brzydko pachniesz smutną prawdą o człowieku. A jednak mimo wszystko wstaniesz, bo nie po to przecież mówiłeś słowem żywym i skutecznym: przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a ja was pokrzepię. Boże bezsilny, teraz widać jak na dłoni, że Twoje królestwo nie jest stąd. Ty masz Słowa życia wiecznego. Ostatnie słowo zawsze należy do Ciebie i do Ciebie należą najsłabsi. Nim odejdą, jeszcze na chwilę mogą odetchnąć miłosierdziem w cieniu Twego trzeciego upadku.
                             *
STACJA X
JEZUS ODARTY Z SZAT I POJONY ŻÓŁCIĄ
Kiedy grzech odarł z godności pierwszych rodziców, Stwórca sam przygotował im ubrania. Jak precyzuje Święta Księga – osobiście okrył zawstydzającą ludzi nagość, by niczego już przed Nim nie ukrywali, poczynając od samych siebie. Bóg widzi w ukryciu i zaprasza ludzi do życia ukrytego, którego świat pojąć nie może. Tymczasem receptą świata na boleści i bolączki jest zaprawiona żółcią mikstura uśmierzeń. Eliksir ten zamiast dawać wytchnienie, odbiera tchnienia i natchnienia. A jednak przecież w śmiertelnym zagrożeniu chorobą, ludzie tego świata rozbierają się do naga z ufnością, która pokonuje wstyd. Aby odzyskać zdrowie, odsłaniają defekty i urazy, wyznając żywą wiarę w życie warte przeżycia. Chcą walczyć i zwyciężać aż do końca. A stąd już prawie niedaleko do uznania i wyznania win – w nagości szczerej, jak nas Pan Bóg stworzył. Poprzednik Mesjasza, odziany w rajskie skóry miękkich szat, zapowiada przybycie Boga, który nagi do nas przyjdzie i nagi odejdzie. Odkryty Jezus budzi rajskie tęsknoty. Bóg nie wstydzi się człowieka. Stoi nagi i bosy, jak otwarta księga. Można policzyć wszystkie Jego kości i dotknąć pulsującej sercem krwi. To jest człowiek z krwi i kości. On niczego przed nami nie ukrywa: oznajmiłem wam wszystko, co otrzymałem od mego Ojca. Stańmy nadzy i wyznajmy naszą winę wierząc, że Syn człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów.
                             *
STACJA XI
JEZUS PRZYBITY DO KRZYŻA
Kiedy gwoździe przykuwają precyzyjnie Ciało Pana i uwagę uczestników egzekucji, pamięć młodego Cieśli z bólem powraca na chwilę do doświadczeń w warsztacie Józefa. Tam poznał siłę powiązań drewna z gwoździem, a pierwsze drzazgi zraniły Jego dłonie. Tam małe wióry łatwo szybowały pod powieki, a dziecięca mądrość pytała czy i belka może utkwić w oku. I jeszcze ważne słowa Ojca: wytrzymaj, zaciśnij zęby i nie płacz. Ból Jezusa to nasz ból – nieodłączny towarzysz człowieka. Będziesz pracował w pocie czoła, a ziemia urodzi ci osty i ciernie. Krzyż jest pługiem, którym Pan uprawia nieurodzajną ziemię. Nie można odrywać się od pługa, tak jak nie można oglądać się wstecz. Jezus pozwala przygwoździć się do krzyża, aby go nie wypuścić i nie opuścić. Spoglądamy na Mistrza ukrzyżowani wyglądem i charakterem, przygwożdżeni przez temperament, ograniczone talenty czy zdolności. Ciąży nam nawet to, gdzie przyszliśmy na świat i kto nas na ten świat wydał. Także zdrowie i wiek mierzony liczbą lat stawiają nas w krzyżowym ogniu pytań i nierzadko krzyżują nasze plany. A wszystko to wpisane w Boży plan zbawienia ludzi, którzy mają wytrać do końca jak On i wiernie Mistrza naśladować. Przypominaj mi często Duchu Święty, że z Chrystusem zostałem przybity do krzyża i teraz już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus.
                             *
STACJA XII
JEZUS UMIERA NA KRZYŻU
Kiedy nadeszła godzina Jezusa, Umiłowany Uczeń precyzyjnie odmierzył czas kluczowych zdarzeń. Ojciec nie zdejmie nikogo z krzyża, tak jak nie zdjął swojego Syna. Krzyż to nasza godzina i dlatego mamy nie tylko czas, ale i wszystko, bo wszystko jest nasze, my Chrystusa a Chrystus Boga. Pan otworzył dla nas niebo, odszedł i pozostawił wszystko – Matkę i Serce, aż po ostatnie tchnienie. Wbity w ziemię Krzyż jest osią wokół której kręcą się wszystkie nasze sprawy ze świata i z zaświatów. Miedziany Wąż wywyższony nad ziemię, przyciąga i kusi swoim miłosierdziem każdego Adama i Ewę: jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.
Skuś mnie Panie owocem z Drzewa Krzyża,
przemów słodko, że nie umrę i przyprowadź.
Niech go zerwie dla mnie Twoja Matka
i mi poda, teraz i w godzinę mojej śmierci. Amen.
                             *
STACJA XIII
JEZUS ZDJĘTY Z KRZYŻA I ZŁOŻONY W RAMIONACH MATKI
Kiedy mija dziewięć miesięcy i Matka wydaje Go na świat – Jej ramiona tulą Boga zrodzonego z Dziewicy. Ewangelia z precyzją dodaje, że to Ona owinęła Go w pieluszki i złożyła w żłobie. Gdy odchodzi, ta sama Matka tuli w ramionach martwe Ciało Syna i owija je w grobowy całun – jak nam podpowiadają modlitwy Kościoła. Zrujnowane i umęczone ciało jest świątynią Boga żywego i On sam odbuduje swoją świątynię. Wcielony Syn, przychodząc na świat, mówi Ojcu w uniżeniu: ofiary ani daru nie chciałeś ale mi utworzyłeś ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: oto idę – w zwoju księgi napisano o Mnie, abym spełniał Twoją wolę mój Boże. Liczą się już zatem tylko uczynki dokonane w ciele: złe lub dobre i bóle rodzenia dzieci Bożych do nowego życia.
Zechciej mnie urodzić na nowo dobra Matko,
i z Jezusem wydaj mnie na tamten świat.
A nim umrę, pomóż mi tak się umartwić,
aby śmierć nie mogła we mnie znaleźć nic swojego. Amen
                             *
STACJA XIV
JEZUS ZŁOŻONY W GROBIE
Kiedy Ciało Jezusa spocznie w łonie ziemi, z której zostało wzięte – Ewangelia precyzyjnie dopowie, że grób jest nowy i dziewiczy, jakby przypominał Najświętszą Matkę. Pan wyjdzie stąd, nie doznając skażenia i uczyni wszystko nowe, dla tych, którzy w Panu umierają. Trzeba tylko złożyć Mu całopalną ofiarę z ciała: czystą i przyjemną by odpocząć po trudach robienia tego, co do mnie należy i co trzeba jeszcze dziś wykonać.  Muszę zatem tu i teraz robić swoje, póki trwa to, co dziś się nazywa. I choć wiara mała, a duży zataczają kamień - moc gorczycy przenosi góry goryczą cierpienia. Trzeba wstawać i szukać Pana wczesnym rankiem kiedy bywa jeszcze ciemno, ale ciemno jest już teraz, dziś wieczorem – gdy tęsknota za Ukrzyżowaną Ofiarą, każe kupić za cenę bólu cenne wonności. Bo jak zachód słońca poszukuje stróżów poranka, tak każda śmierć, choćby tylko mała, dopytuje zawsze o zmartwychwstanie.
                             *
ZAKOŃCZENIE
„Dlatego to nie poddajemy się zwątpieniu,
chociaż bowiem niszczeje nasz człowiek zewnętrzny,
to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się z dnia na dzień.
Niewielkie bowiem utrapienia naszego obecnego czasu
gotują bezmiar chwały przyszłego wieku
dla nas, którzy się wpatrujemy nie w to, co widzialne,
lecz w to, co niewidzialne.
To bowiem, co widzialne, przemija,
to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie.” (2Kor 4, 16-18)
                            *

 …w czas pandemii, 13.05 2020r.,
z dedykacją dla Służby Zdrowia, ks. Grzegorz Cyran (Gubin).

 

Akt Zawierzenia
Służby Zdrowia
Jasnogórskiej Matce Kościoła

Maryjo, Matko Kościoła!
Przeżywając w Polsce rok poświęcony rozważaniu tajemnicy Eucharystii oraz Międzynarodowy Rok Pielęgniarki i Położnej stajemy przed Tobą w głębokim zjednoczeniu z Głową Kościoła Rzymskokatolickiego, Ojcem Świętym Franciszkiem, z przewodniczącym Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Służby Zdrowia, Biskupem Romualdem Kamińskim, obecnymi tutaj Biskupami i naszymi duszpasterzami.

Maryjo, Królowo Polski!
Zawierzamy Ci każdego lekarza, pielęgniarkę, pielęgniarza, położną, fizjoterapeutę, farmaceutę, diagnostę laboratoryjnego, ratownika medycznego, sanitariusza, pracownika administracyjnego, całe środowisko Służby Zdrowia w Polsce.
Zawierzamy Ci również urzędników szczebla ministerialnego, wojewódzkiego i powiatowego.
Przynosimy nasze marzenia o lepszej organizacji systemu opieki zdrowotnej w naszej Ojczyźnie.
Składamy u Twych stóp ambicje i dążenia, by stawać się kompetentnymi i godnymi szacunku specjalistami.
Spraw, byśmy wytrwali na straży życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci.
Powierzamy Ci wszystkich, którzy stoją na pierwszej linii frontu walki z epidemią koronawirusa w naszej ojczyźnie.
Powierzamy Ci głębokie pragnienie naszych serc, byśmy sami poddawali się duchowej terapii Twojego Syna.
Matko pięknej miłości otocz nas i nasze rodziny swoją czułą, troskliwą opieką.

Maryjo, Pani z Lourdes!
Zawierzamy Ci chorych, dla których żyjemy i pracujemy.
Broń ich przed samotnością w chorobie i w kalectwie, przed bezradnością wobec braku ludzkiej pomocy, przed niesprawiedliwym traktowaniem. Spraw, aby każdy chory był dla nas bratem i siostrą, a każdy pracownik Służby Zdrowia dobrym samarytaninem niosącym wsparcie, pocieszenie i ulgę w cierpieniu oraz fachową pomoc medyczną.

Maryjo, Oblubienico Ducha Świętego!
Zawierzamy Ci zespoły opieki duszpasterskiej działające w szpitalach, hospicjach, domach opieki i parafiach.
Niech odważnie niosą duchowe wsparcie ludziom cierpiącym.
Polecamy Ci księży kapelanów, siostry zakonne, nadzwyczajnych szafarzy Eucharystii oraz tę wielką rzeszę cichych współpracowników Krzyża – wspierających nas wolontariuszy oraz ochotników otaczających naszą pracę modlitwą.
Niech Duch Święty pomnaża w nich duchowe siły, daje im męstwo i obfitość miłości cierpliwej.

 Wołamy z Tobą i Świętymi do Naszego Ojca w niebie o zatrzymanie pandemii na całym świecie.

św. Joanno Beretto
św. Bernadetto Soubirous
św. Józefie Moscati
św. Stanisławie Kazimierczaku
bł.  Stefanie Frelichowski
św. Ryszardzie Pampuri
bł. Bogumiło Noiszewska
bł. Hanno Chrzanowska
bł. Jerzy Popiełuszko
bł. Luigi Bordino
służebnico Boża Stanisławo Leszczyńska

Módlcie się za nami.

 

Wpr. R.S.

 

List Papieża Benedykta na 100-lecie urodzin św. Jana Pawła II 18 maja 2020 roku

 Watykan, 4 maja 2020 r.

Na stulecie urodzin
Świętego Papieża Jana Pawła II
18 maja 2020 r.

18 maja upłynie 100 lat od urodzin papieża Jana Pawła II w małym polskim mieście Wadowice. Polska, którą trzy sąsiednie mocarstwa – Prusy, Rosja i Austria – podzieliły między siebie i okupowały przez ponad sto lat, po pierwszej wojnie światowej odzyskała niepodległość. Było to wydarzenie budzące wielkie nadzieje, ale domagające się także wielkich wysiłków, ponieważ organizujące się na nowo państwo ciągle odczuwało nacisk obydwu mocarstw – Niemiec i Rosji. W tej sytuacji opresji, ale przede wszystkim nadziei, wzrastał młody Karol Wojtyła, który niestety bardzo wcześnie stracił swą matkę, brata, a na koniec także ojca, któremu zawdzięczał swoją głęboką i gorącą pobożność. Młodego Karola pociągały szczególnie literatura i teatr, dlatego po uzyskaniu matury zaczął najpierw studiować te dwa przedmioty.

„Aby uchronić się przed wywózką na przymusowe roboty do Niemiec, jesienią roku 1940 zaczął pracę jako robotnik fizyczny w kamieniołomie, związanym z fabryką chemiczną Solvay” (por. Jan Paweł II, Dar i tajemnica, s. 12). „Jesienią roku 1942 podjął ostateczną decyzję wstąpienia do krakowskiego Seminarium Duchownego, które arcybiskup Krakowa Sapieha potajemnie zorganizował w swej rezydencji. Już jako fabryczny pracownik rozpoczął z pomocą starych książek studiowanie teologii, tak że 1 listopada 1946 mógł otrzymać święcenia kapłańskie” (por. tamże, s. 15). Teologii uczył się jednak nie tylko z książek, ale także poprzez doświadczenie konkretnej ciężkiej sytuacji, w której znajdował się on sam i jego kraj. Jest to poniekąd charakterystyczne dla całego jego życia i działalności. Studiuje książki, ale zawarte w nich pytania stają się treścią, którą przeżywa i której dogłębnie doświadcza. Tak też dla niego jako młodego biskupa – od 1958 roku biskupa pomocniczego, a od 1964 roku arcybiskupa Krakowa – Sobór Watykański II stanowi szkołę całego jego życia i pracy. Pojawiające się doniosłe pytania, przede wszystkim wiążące się z tak zwanym Schematem XIII – późniejszą Konstytucją Gaudium et spes – były jego osobistymi pytaniami. Wypracowane na soborze odpowiedzi wskazały mu drogę jego pracy jako biskupa, a później jako papieża.

Gdy kardynał Wojtyła 16 października 1978 roku został obrany Następcą Świętego Piotra, Kościół znajdował się w sytuacji dramatycznej. Obrady soborowe przedstawiano na forum publicznym jako spieranie się o samą wiarę, która w ten sposób wydawała się pozbawiona swego charakteru nieomylnej i nienaruszalnej pewności. Tak na przykład pewien bawarski proboszcz sytuację tę scharakteryzował w następujących słowach: „Na koniec wpadliśmy w błędną wiarę”. To poczucie, że nic już nie jest pewne, że wszystko można kwestionować, podsycał jeszcze sposób przeprowadzania reformy liturgii. Na koniec wydawało się, że także w liturgii można wszystko tworzyć samemu. Paweł VI energicznie i zdecydowanie doprowadził do końca sobór, jednak po jego zakończeniu stawał przed coraz trudniejszymi problemami, które na koniec postawiły pod znakiem zapytania sam Kościół. Socjologowie porównywali w tamtym czasie sytuację Kościoła z sytuacją Związku Sowieckiego pod rządami Gorbaczowa, w którym w procesie poszukiwania niezbędnych reform rozpadł się na koniec cały potężny wizerunek państwa sowieckiego.

Tak więc na nowego papieża czekało w istocie zadanie po ludzku niemal niewykonalne. Już na pierwszy rzut oka okazało się jednak, że Jan Paweł II budził nowe zachwycenie się Chrystusem i Jego Kościołem. Najpierw jego słowa na rozpoczęcie pontyfikatu, zawołanie: „Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!” Ten ton charakteryzował zresztą cały jego pontyfikat i uczynił go wyzwalającym odnowicielem Kościoła. Stało się tak dlatego, że nowy papież pochodził z kraju, w którym recepcja soboru była pozytywna. Decydujące było nie powątpiewanie we wszystko, lecz radosna odnowa wszystkiego.

W 104 wielkich podróżach duszpasterskich papież przemierzył cały świat i wszędzie głosił Ewangelię jako radosną nowinę, wyjaśniając w ten sposób także swój obowiązek opowiadania się za dobrem, za Chrystusem.

W 14 encyklikach na nowy sposób ukazywał wiarę Kościoła i jego ludzkie nauczanie. Nieuniknione więc było to, że wywołał sprzeciw w Kościołach Zachodu, które były przepełnione wątpliwościami.

Dzisiaj istotne wydaje mi się wskazywanie na właściwe centrum, z perspektywy którego należy odczytywać przesłanie zawarte w jego różnych tekstach. Centrum to sugestywnie odsłoniła nam wszystkim godzina jego śmierci. Papież Jan Paweł II zmarł w pierwszych godzinach ustanowionego przez niego święta Miłosierdzia Bożego. Pozwólcie mi najpierw dołączyć tutaj małą osobistą uwagę, która ukazuje nam coś ważnego dla zrozumienia istoty i postępowania tego papieża. Jan Paweł II był od początku pod dużym wrażeniem orędzia krakowskiej zakonnicy Faustyny Kowalskiej, która przedstawiała miłosierdzie Boże jako istotne centrum całej chrześcijańskiej wiary i pragnęła ustanowienia jego święta. Po konsultacjach papież przewidział na nie Białą Niedzielę. W sprawie stosowności tej daty, przed podjęciem ostatecznej decyzji, poprosił jednak o opinię Kongregację Nauki Wiary. Daliśmy odpowiedź negatywną, ponieważ uważaliśmy, że takiej wielkiej, starej i pełnej treści daty jak Biała Niedziela nie należy obciążać nowymi ideami. Dla Ojca Świętego przyjęcie naszego „nie” z pewnością nie było łatwe. On jednak zrobił to z całą pokorą i przyjął również nasze drugie „nie”. Na koniec sformułował propozycję, która Białej Niedzieli pozostawia jej historyczne znaczenie, ale w jej pierwotną treść wprowadza miłosierdzie Boże. Często zdarzały się takie przypadki, w których wywierała na mnie wrażenie pokora wielkiego papieża, rezygnującego ze swych ulubionych idei, gdy nie było na nie zgody urzędowych organów, o którą zgodnie z klasycznym porządkiem należało je prosić.

Gdy Jan Paweł II wydał ostatnie tchnienie na tym świecie, było akurat po pierwszych nieszporach święta Miłosierdzia Bożego. Rozjaśniło to godzinę jego śmierci: światło miłosierdzia Bożego rozbłysło nad jego konaniem jako krzepiące orędzie. W swojej ostatniej książce Pamięć i tożsamość, która ukazała się prawie w przeddzień jego śmierci, papież raz jeszcze po krótce przedstawił orędzie Bożego miłosierdzia. Wskazuje w niej, że siostra Faustyna zmarła jeszcze przed okropieństwem drugiej wojny światowej, ale przekazała już odpowiedź Pana na te potworności. „Zło nie odnosi ostatecznego zwycięstwa! Tajemnica paschalna potwierdza, że ostatecznie zwycięskie jest dobro; że życie odnosi zwycięstwo nad śmiercią; że nad nienawiścią tryumfuje miłość” (s. 62).

Papieżowi przez całe życie chodziło o to, aby obiektywne centrum wiary chrześcijańskiej – naukę o zbawieniu – subiektywnie przyjąć za swoje i uzdalniać innych do jego przyjęcia. Dzięki zmartwychwstałemu Chrystusowi miłosierdzie Boże jest przeznaczone dla każdego. Mimo iż to centrum chrześcijańskiej egzystencji jest nam darowane tylko w wierze, ma ono jednocześnie znaczenie filozoficzne, bo skoro miłosierdzie Boże nie jest faktem, to musimy radzić sobie z takim światem, w którym ostateczna przeciwwaga dobra wobec zła nie jest rozpoznawalna. Ostatecznie poza tym obiektywnym historycznym znaczeniem każdy musi wiedzieć, że miłosierdzie Boże okaże się na koniec silniejsze od naszej słabości. W tym miejscu należy odnajdywać wewnętrzną jedność orędzia Jana Pawła II i zasadnicze intencje papieża Franciszka: wbrew spotykanej niekiedy opinii Jan Paweł II nie jest moralnym rygorystą. Ukazując istotne znaczenie Bożego miłosierdzia, daje on nam możność przyjęcia stawianych ludziom moralnych wymogów, mimo iż człowiek nigdy nie zdoła im w pełni sprostać. Nasze moralne wysiłki podejmujemy w świetle Bożego miłosierdzia, które dla naszej słabości okazuje się uzdrawiającą mocą.

Gdy papież Jan Paweł II umierał, Plac św. Piotra był pełen ludzi, przede wszystkim młodych, którzy chcieli po raz ostatni spotkać się ze swym papieżem. Nigdy nie zapomnę chwili, w której arcybiskup Sandri podał wiadomość o odejściu papieża. Nie zapomnę przede wszystkim chwili, w której wielki dzwon św. Piotra ogłosił tę wiadomość. W dniu pogrzebu Ojca Świętego można było zobaczyć mnóstwo plakatów z napisem „Santo subito”. Było to wołanie, które płynęło ze spotkania z Janem Pawłem II ze wszystkich stron. I nie tylko na Placu św. Piotra, ale w różnych kręgach intelektualistów dyskutowano nad nadaniem Janowi Pawłowi II tytułu „Wielki”.

Słowo „święty” wskazuje na sferę Bożą, a słowo „wielki” na wymiar ludzki. Zgodnie z zasadami Kościoła świętość ocenia się na podstawie dwóch kryteriów: heroiczności cnót i cudu. Obydwa te kryteria są ściśle ze sobą związane. Bowiem pojęcie „cnoty heroicznej” oznacza nie jakiś sukces olimpijski, ale fakt, że w danym człowieku i przez niego widoczne jest to, co nie ma źródła w nim samym, lecz jest tym, co działanie Boga ukazuje w nim i przez niego. Chodzi tu nie o moralne współzawodnictwo, lecz o rezygnację z własnej wielkości. Chodzi o to, że człowiek pozwala Bogu działać w sobie i w ten sposób uwidaczniać przez siebie działanie i moc Boga.

To samo odnosi się do kryterium cudu. Również tutaj nie chodzi o to, że dzieje się coś sensacyjnego, lecz o to, że uzdrawiająca dobroć Boga staje się widoczna w sposób przekraczający ludzkie możliwości. Święty jest człowiekiem otwartym, którego przenika Bóg. Święty to ktoś otwarty na Boga, to człowiek przeniknięty Bogiem. Świętym jest ten, kto nie koncentruje uwagi na sobie, ale sprawia, że widzimy i rozpoznajemy Boga. Celem procesów beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego jest właśnie zbadanie tego zgodnie z normami prawa. W odniesieniu do Jana Pawła II obydwa te procesy zostały przeprowadzone ściśle według obowiązujących reguł. Stoi on więc teraz przed nami jako ojciec ukazujący nam miłosierdzie i dobroć Boga.

Trudniejsze jest poprawne zdefiniowanie pojęcia „wielki”. W ciągu prawie dwutysiącletniej historii papiestwa tytuł „Wielki” przyjął się tylko w odniesieniu do dwóch papieży: do Leona I (440 – 461) i do Grzegorza I (590 – 604). Słowo „wielki” ma u obydwu wydźwięk polityczny, ale w tym sensie, że dzięki sukcesom politycznym ukazuje się coś z tajemnicy samego Boga. Leon Wielki w rozmowie z wodzem Hunów Attylą przekonał go do oszczędzenia Rzymu, miasta apostołów Piotra i Pawła. Bez broni, bez władzy wojskowej czy politycznej, mocą swego przekonania do wiary zdołał straszliwego tyrana namówić do oszczędzenia Rzymu. W walce ducha z władzą, duch okazał się silniejszy. Grzegorz I nie odniósł żadnego podobnie spektakularnego sukcesu, ale mimo to potrafił kilka razy ocalić Rzym przed Longobardami – również on, przeciwstawiając władzy ducha, odnosił zwycięstwo ducha.

Gdy zestawiamy historię tych dwóch papieży z historią Jana Pawła II, podobieństwo jest niezaprzeczalne. Także Jan Paweł II nie dysponował żadną siłą militarną ani władzą polityczną. W lutym 1945 roku, przy naradzaniu się nad przyszłym kształtem Europy i Niemiec, ktoś zwrócił uwagę, że trzeba też uwzględnić opinię papieża. Stalin zapytał wtedy: „Ile dywizji ma papież?” Oczywiście nie miał żadnej. Ale moc wiary okazała się siłą, która na koniec w roku 1989 wytrąciła z równowagi sowiecki system siły i umożliwiła nowy początek. Nie ulega wątpliwości, że wiara papieża stanowiła istotny element w przełamaniu sił. I z pewnością także tutaj widoczna jest owa wielkość, która ujawniła się w przypadku Leona I i Grzegorza I.

Pytanie, czy w tym przypadku przydomek „wielki” przyjmie się czy nie, pozostawmy otwarte. Prawdą jest, że w Janie Pawle II uwidoczniły się nam wszystkim moc i dobroć Boga. W czasie, kiedy Kościół na nowo cierpi z powodu naporu zła, jest on dla nas oznaką nadziei i otuchy.

Drogi Święty Janie Pawle II, módl się za nami!

Benedykt XVI

 

Wpr. R.S.

 

96 OGÓLNOPOLSKA PIELGRZYMKA SŁUŻBY ZDROWIA NA JASNĄ GÓRĘ 23-24 MAJA 2020 R.

W związku z obecnie panującą pandemią koronawirusa nie mogą odbywać się wydarzenia o charakterze masowym.

Nie chcemy jednak przerywać wieloletniej tradycji pielgrzymowania Służby Zdrowia na Jasną Górę.

W tym roku 96. Ogólnopolska Pielgrzymka Służby Zdrowia będzie miała zasadniczo charakter duchowy. Na Jasnej Górze będzie obecna nieliczna grupa przedstawicieli Służby Zdrowia.

Apel Jasnogórski 23 maja (sobota) o godz. 21.00 będzie transmitowany on-line na portalu Jasnej Góry.

Msza Święta z Kaplicy Cudownego Obrazu 24 maja (niedziela) o godz. 11.00 będzie transmitowana przez program I TVP.

Do tego duchowego uczestnictwa wszystkich serdecznie zapraszamy.

Krajowe Duszpasterstwo Służby Zdrowia

 

Wpr. R.S.

 

8 MAJA - DZIEŃ POŁOŻNEJ, 12 MAJA - MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ PIELĘGNIARKI

 12 maja 2020 r. o godz. 7:00 będzie odprawiona Msza św. na Jasnej Górze przed Cudownym Wizerunkiem Jasnogórskiej Pani, w intencji wszystkich Pielęgniarek i Położnych w Polsce prosząc o opiekę Matki Bożej dla Nich i Ich Rodzin. 

8 MAJA - DZIEŃ POŁOŻNEJ

Drogie Koleżanki Pielęgniarki i Położne, Drodzy Panowie Pielęgniarze i Położni. Z racji Waszego święta składam serdeczne życzenia, dziękując Wam za poświęcenie i oddanie się choremu człowiekowi. Pracujecie w niezwykle trudnych warunkach, zwłaszcza teraz w czasie epidemii koronawirusa. Wyrażam moje uznanie i wdzięczność za Waszą służbę chorym, którym dajecie Siebie w myśl słów Chrystusa "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25,40).
Niech Pielęgniarka Błogosławiona Hanna Chrzanowska i Położna Sługa Boża Stanisława Leszczyńska wstawiają się za Wami u Dobrego Boga, wypraszając dla Was wszelkie łaski.

W imieniu Zarządu Głównego Katolickiego Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych Polskich Krystyna Starosta Sekretarz ZG.

 

Wpr. R.S. 

 

ZARZĄD GŁÓWNY KATOLICKIEGO STOWARZYSZENIA PIELĘGNIAREK I POŁOŻNYCH POLSKICH
UL. RADNA 14 , 00-341 WARSZAWA
NIP 525-15-75-143  REGON 011-206-701

Copyright (c) Katolickie Stowarzyszenie Pielęgniarek i Położnych Polskich 2013. All rights reserved.
Designed by mixwebtemplates.com